11 sposobów, jak być feministką na co dzień

Feminizm to słowo duże, nadal nieco kontrowersyjne i dla wielu osób raczej dalekie od codziennego życia. A tymczasem chodzi o równość i możliwość decydowania o sobie, dostępną dla wszystkich, niezależnie od płci. Dlatego wystarczy kilka prostych sposobów, by zamiast tylko wygłaszać płomienne mowy (co jest super, chciałabym umieć je wygłaszać!), zacząć pracować oddolnie i wcielać równość w życie na co dzień. Co możesz zrobić?

  1. Używaj żeńskich końcówek wyrazów, czyli feminatywów. Możesz uważać, że żeńskie nazwy zawodów brzmią dziwnie, nieswojo i czasami zabawnie. Brzmią tak, bo wciąż za rzadko je słyszymy. Ale jeśli ich nie używamy, to sprawiamy, że kobiety w języku nie istnieją, a to przecież język kreuje nasz świat i granice naszej wyobraźni. Dlatego warto używać żeńskich nazw zawodów kiedy to tylko możliwe, uwzględniać płeć osób, do których się zwracasz i ogólnie wyrobić sobie wrażliwość w tym obszarze. Ostatnio znalazłam bardzo ciekawy i trafny argument za feminatywami, który zwracał uwagę na to, że język opisuje rzeczywistość wokół nas i powinien dążyć do robienia tego w najbardziej precyzyjny sposób. Jeśli możemy w jednym słowie zawrzeć i informację o zawodzie danej osoby i o jej płci, to dlaczego z tego nie skorzystać? 
  2. Wspieraj sztukę tworzoną przez kobiety. Czytaj książki pisarek, oglądaj filmy reżyserek, odwiedzaj wystawy artystek, oglądaj występy stand -uperek. I nie chodzi tu o wykreowanie obrazu, że męska sztuka jest gorsza, a o docenienie kobiet, które często w artystycznym świecie bywają traktowane gorzej, a najczęściej pobłażliwie. Można też zapisać się do Feministycznego Klubu Książki, jak np. Kobiety Czytają Kobiety w Krakowie.
  3. Nie zadawaj głupich pytań o rodzicielstwo, których nie zadaje się mężczyznom. Pytanie o chęć posiadania dzieci, nakłanianie do tego i wyciąganie wniosków na podstawie posiadania lub nie posiadania potomstwa już coraz częściej uznawane jest za niekulturalne. Wśród takich pytań znajdują się również: “Z kim zostały dzieci kiedy wyjechałaś?”, “Jak łączy Pani życie zawodowe z rodzinnym?” oraz “Czy mąż/partner pomaga Ci przy dzieciach?”
  4. Wspieraj kobiety w miejscu pracy. Dawaj im głos, wspieraj ich słabo słyszalne pomysły, zapytaj o zdanie, gdy na spotkaniu się nie odzywają albo gdy szef celowo je omija (been there, seen that). Jeśli pomysł kobiety zostanie zignorowany, a następnie powtórzy go mężczyzna i zbierze aplauz – zareaguj! Powiedz, czyj to był pomysł, zwłaszcza jeśli był Twój.
  5. Protestuj, gdy słyszysz seksistowskie komentarze. Zamiast reagować nerwowym śmiechem lub milczeniem, wystarczy spokojnie powiedzieć, że sobie takich komentarzy nie życzysz. Albo że one Cię nie bawią. W zasadzie nie musisz być przy tym spokojna, można też się wkurwić.
  6. Uzupełnij swoją wiedzę historyczną i naukową o dokonania kobiet. Przekazuj tę wiedzę dalej. Obecnie mamy coraz więcej materiałów na ten temat, masowo pojawiają się książki dla dzieci takie jak “Opowieści na dobranoc dla młodych buntowniczek” Eleny Favilli czy “Damy, dziewczyny, dziewuchy. Historia w spódnicy” Anny Dziewit-Meller. Świetną książką pokazującą historię Polski uzupełnioną o pomijaną wcześniej perspektywę i zasługi kobiet jest “Brakująca połowa dziejów: krótka historia kobiet na ziemiach polskich” Anny Kowalczyk, którą polecam Wam z całego serca! Do tematu literatury herstorycznej jeszcze wrócę, ale o tym, jak kobieca perspektywa jest pomijana w nauce historii pisałam w tekście “Kobiety w historii Polski – brakująca połowa dziejów”, do którego zapraszam!
  7. Wspieraj organizacje zajmujące się kobietami – zarówno te promujące herstorię i odkrywające przed nami zapomniane, a zasłużone kobiety, te które wspierają obecność kobiet w zmaskulinizowanych zawodach (np. w IT), ale też te, które biorą stronę kobiet w sytuacjach przemocy, w tym przemocy domowej. To ważna i odpowiedzialna praca, warto ją wesprzeć na miarę naszych finansowych możliwości.
  8. Postaraj się nie oceniać wyborów innych kobiet. Stawianie się w opozycji do innych kobiet, zwłaszcza w towarzystwie mężczyzn, jest mega słabe. Te wszystkie teksty o tym, jak “z mężczyznami pracuje mi się lepiej, bo kobiety, to…” nie są spoko. Słyszałaś, by kiedyś mężczyzna tak mówił? Nie sądzę. Więc dlaczego my same się tak biczujemy? Bo chcemy przez chwilę być fajne przy facetach? Nie warto, serio. 
  9. Nie generalizuj, zwłaszcza w stosunku do kobiet. Wiadomo, że każda generalizacja jest z gruntu nieprawdziwa, ale zauważyłaś kiedyś, że te dotyczące kobiet trzymają się szczególnie mocno? Jeśli jedna z nas coś zawali, to bardzo często mówimy, że “kobiety to albo kobiety tamto”. Tymczasem w stosunku do mężczyzn takich generalizacji nie uprawiamy. Na przykład w polityce, gdy kompromituje się polityk, to kompromituje się tylko on, a gdy polityczka, to słychać komentarze, że to blamaż wszystkich kobiet i że można wcale nie powinno się nas “dopuszczać” do polityki.
  10. Nie dziel niepotrzebnie świata na “męski” i “żeński” (“chłopięcy” i “dziewczęcy”). Kiedy zaczęłam zauważać takie podziały w sytuacjach, gdy jest to kompletnie niepotrzebne, to już nie mogę przestać i irytuje mnie to coraz bardziej. Najbardziej kuriozalnym przykładem była dla mnie sytuacja, gdy wychodziłam ze znajomymi i właścicielem hostelu na miasto i tenże właściciel powiedział “a teraz faceci zejdą schodami, a kobiety zjadą windą”. Być może miało to być w jakiś sposób szarmanckie, ale na boga, po cóż robić takie podziały? Czemu to ma służyć? O podziale na róż i błękit już nawet nie będę wspominać, bo tego kuriozum nie zrozumiem chyba nigdy. 
  11. Zadawaj sobie pytanie “A gdzie w tym są kobiety?”. Jeśli widzisz tylko męski skład debaty w telewizji, zebrania w pracy albo prelegentów na konferencji branżowej. To pytanie warto zadać najpierw sobie, ale później też organizatorom danego wydarzenia. Bo niestety jesteśmy przyzwyczajeni do myśli, że męski znaczy uniwersalny i często tego braku kobiet w ogóle nie zauważamy. Nie jest to dziwne w świecie, w którym na lekcjach historii czy w kinie praktycznie nie ma bohaterek. To się na szczęście zmienia, a my możemy mieć wpływ na to, by zmieniało się też w naszym otoczeniu. 

Z mojej strony to wszystkie propozycje, każdą z nich przetestowałam i staram się jak najczęściej w ten sposób postępować w codziennym życiu. Co byś dodał/a do tej listy? Czekam na pomysły w komentarzach!