2019 to był wspaniały rok, nie zapomnę go nigdy. A czego sobie życzę w 2020?

Podsumowania i postanowienia noworoczne nigdy nie były moją mocną stroną. Rok temu w tekście „Kiedy ostatni raz zrobiłaś coś po raz pierwszy? Podsumowanie 2018, plany na 2019” udało mi się zebrać wszystkie moje debiuty, a także postanowienia na 2019 rok. Które z nich zrealizowałam, a które niekoniecznie?

Podsumowanie 2019 – zrealizowane postanowienia

Wyjazd w lutym, by złapać trochę słońca – razem z Szymem odwiedziłam Ateny i byłam tym wyjazdem absolutnie zachwycona. Nastawiliśmy się na wyluzowany wyjazd, odpoczynek i spontaniczność i wszystko to dostaliśmy. A nawet więcej, bo jeszcze pojechaliśmy tramwajem na plażę i piliśmy tam wino, pies pokazywał nam zachód słońca na śmietniku kasyna, a właściciel knajpy podarował wino domu w plastikowej butelce. O Atenach jeszcze napiszę!
Babski wyjazd na Sycylię – to był jakiś absolutnie magiczny i cudowny wyjazd! Doskonałe jedzenie, doborowe towarzystwo, dużo śmiechu, Aperolu i tańca na ulicach. Dużo chodzenia po mieście, kaw i chichrania się przed snem. Bliskość, swoboda i zapach rybnego targu. Niecodzienny miks, który sprawił, że czuję z tą wyspą i z tymi ludźmi więź krwi. Dzięki Mery, że nas tam zabrałaś, dzięki Pysiu i Kasiu, że mogłam to z Wami przeżyć.
Bardziej regularne i częstsze wpisy na blogu – w 2019 opublikowałam na blogu 25 wpisów, co czyni moje postanowienie spełnionym. Yay! Nie jest to pewnie jakiś szał pisarstwa, ale dla mnie to duża zmiana, zwłaszcza że wielokrotnie wpadałam w niemoc pisania albo pracowałam nad tekstami tak długo, że przestawały być aktualne. To postanowienie przenoszę na kolejny rok i będę pracować nie tylko nad częstotliwością, ale też regularnością wpisów.
Odwiedzić miejsca, które już dobrze znam – zrobione! Odwiedziłam Wrocław, Łódź, Warszawę, Roztocze, Lwów i Wiedeń i w każdym z tych miast i rejonów odkryłam coś nowego. W 2019 roku nie udało mi się odwiedzić mojej ukochanej Pragi, ale kupiłam przewodnik od Dominiki z Architrav i mam zamiar z niego skorzystać w 2020!
Starać się kończyć książki – w 2019 roku przeczytałam 34 książki. Czy to dużo? Czy to mało? Nie wiem, czy liczebność w odniesieniu do przeczytanych książek jest aż tak istotna. Dla mnie to dobry wynik, ale głównie ze względu na jakość przeczytanych książek, bo rozczarowała mnie w tym roku głównie Agnieszka Drotkiewicz i dwie książki jej (współ) autorstwa, które było mi dane przeczytać. Z reszty jestem naprawdę zadowolona, tutaj znajdziecie moją listę Przeczytane w 2019, bo w uporządkowaniu czytania bardzo pomogło mi regularne prowadzenie profilu na Lubimy Czytać.

Podsumowanie 2019 – nieplanowane, a jednak się wydarzyło

W serialowym hicie 2019 roku, Wiedźminie, bardzo ważną rolę pełnią rzeczy, które już mamy, a o których jeszcze nie wiemy i się ich nie spodziewamy. Mój 2019 też był takich wydarzeń pełny. Jakichż to, zapytacie. Otóż takich:

Zaręczyny – jestem w długoletnim związku, więc nie powiem, żebym swoim zaskoczeniem z tego faktu nakarmiła głodującą wioskę, ale jednak w tych konkretnych okolicznościach się tego nie spodziewałam i doznałam czegoś w rodzaju szoku. Podobnie, jak cała nasza rodzina i większość znajomych, którzy już nawet przestali pytać o zamążpójście, a tu proszę! Wzruszyłam się bardzo i cieszę się na to, co będzie się działo dalej 🙂

Wyjazd w Bieszczady – łączy się silnie z punktem wcześniejszym. W Bieszczadach nie byłam od kilku lat, a tęskniłam bardzo. W tym roku w końcu je odwiedziliśmy i muszę przyznać, że Bieszczady jesienną porą są absolutnie zachwycające!

Zmiana pracy – to temat dla mnie trudny, bo po raz pierwszy w czasie mojej historii zawodowej to nie ja zrezygnowałam z pracy, ale pracodawca ze mnie. Przez jakiś czas byłam w szoku, próbowałam sobie poradzić z niesprawiedliwością tego, co mnie spotkało, ułożyć sobie w głowie, że wcale nie jestem najgorszym człowiekiem na świecie i że decyzja ta niewiele miała wspólnego ze mną, a bardzo dużo z moim przełożonym i jego podejściem do pracy i pracowników. Po półrocznym bezrobociu, pełnym przygód, stresu, ale też odpoczynku i układania sobie spraw w głowie znalazłam pracę, która daje mi spokój, rozwój i świadomość, że można przychodzić do pracy z chęcią i zadowoleniem.

Znalezienie swojego plemienia – wyjazd na Sycylię, ale też wspólne robienie kolaży i picie wina uświadomiło mi, jak bardzo tęskniłam za solidną, kobiecą grupą wsparcia. Miałam dziewczyńskie paczki w liceum i na studiach, ale nasza Piankowa grupa, to coś wyjątkowego.

Postanowienia na 2020

Będzie raczej krótko i na bazie wcześniejszych postanowień:

Odwiedzić przynajmniej 4 miasta/miejsca, w których jeszcze nie byłam.
W planach na styczeń mam Berlin, na luty Malagę, ale chciałabym, żeby kolejne 2 były dla mnie niespodzianką. Masz jakieś ciekawe propozycje? Daj znać w komentarzu!

Zadbać bardziej o swoje zdrowie – chyba to już jest ten wiek, że trzeba, hehe. A tak serio, to ostatnio coraz częściej zwracam uwagę na to, że ciało i dbałość o nie też jest ważną częścią życia. Wcześniej większość mojej uwagi pochłaniały rozrywki intelektualne, a „chodzenie na paznokcie” albo „na zumbę” uważałam za jakiś dyrdymał. Jednak życie pokazało mi, że pogarda dla aktywności fizycznej może się skończyć insulinoopornością, a ta z kolei bardzo negatywnie wpłynie na moje życie, w tym również rozrywki intelektualne. Dlatego mam zamiar zrobić komplet badań, brać regularnie leki i zapisać się na tę cholerną zumbę. Albo chociaż na jakąś siłkę. Będę słuchać podcastów biegając po taśmie i pocić się w miejscu publicznym. Trudno.

Zrealizować przynajmniej 3 projekty w ramach Stowarzyszenia Wielokulturowy Kraków – WK to mój ukochany projekt, który w 2019 wpadł w marazm. Obudziłam go trochę jesienią, robiąc grę miejską „Znajdź wielokulturową książkę” , w której wzięło udział prawie 150 osób i dało mi to dużo frajdy! Podobne inicjatywy chciałabym realizować w 2020!

Publikować na blogu często i regularnie – chciałabym, żeby tegoroczną poprzeczką było 36 wpisów, czyli 3 wpisy na miesiąc. Trzymajcie za mnie kciuki, bo to naprawdę duże wyzwanie!

Spędzać przynajmniej jeden wieczór w tygodniu i jeden dzień w czasie weekendu bez telefonu i komputera – refleksja, że większość swojego czasu spędzam przed jakimś ekranem spadła na mnie, o dziwo, niespodziewanie. I bardzo mi się nie spodobała. Dlatego chciałabym to zjawisko ograniczyć właśnie w ten sposób.

W zasadzie wszystkie niezrealizowane postanowienia z 2019 przerzucam na rok kolejny, a więc listę postanowień na 2020 uzupełniają:

Dużo spacerować z psem – częściowo się to udało, bo okazało się, że spacery z psem są świetnym pretekstem do słuchania podcastów, a te były w tym roku moich wielkim odkryciem. Ale chciałabym więcej, więc można mi śmiało proponować wspólne spacery!
Pójście na zajęcia śpiewu i pracy z głosem – niestety w 2019 roku nie zrobiłam absolutnie nic, by to postanowienie zrealizować. W 2020 postaram się to zmienić. Czy ktoś zna w Krakowie osobę, która może mi pomóc w realizacji tego postanowienia?
Pojechać na Mazury – wczesna jesień chyba będzie dobra, jak myślicie?
Wejść na Babią Górę – jaką porę roku polecacie na to wydarzenie? A może ktoś chciałby mi towarzyszyć?
Spędzać więcej czasu w kinie – w 2019 roku byłam w Cinema City 19 razy, a w małych kinach obejrzałam 15 filmów. Chciałabym więcej!

A jak Twoje postanowienia? Podziel się nimi w komentarzu!