5 najlepszych serialowych komediodramatów

Komediodramat to zdecydowanie mój ulubiony gatunek, zarówno filmowy, jak i serialowy. Uwielbiam takie produkcje, które łączą w sobie komizm i dramatyzm, bo uważam że mieszanka właśnie tych emocji jest najbardziej życiowa. Dlatego chcę Wam polecić najlepsze seriale komediodramatyczne, jakie udało mi się do tej pory zobaczyć. Nie są to oczywiście wszystkie serialowe komediodramaty, które widziałam, ale zdecydowanie te najbardziej zapadły mi w pamięć i dlatego chcę je przekazać, ku chwale Waszych wzruszeń i śmiechu.

The Big C

To chyba pierwszy serial, przy którym śmiałam się i płakałam na przemian. Bardzo emocjonalny, ale nie hołdujący tanim wzruszeniom. Inteligentny, zabawny, poruszający aż do szpiku kości. Opowiada o Cathy Jamison- nauczycielce, matce nastolatka i żonie- która dowiaduje się, że ma białaczkę. Paradoksalnie taki „wyrok śmierci” jest dla niej bodźcem do pełniejszego korzystania z życia. Brzmi jak klisza, ale uwierzcie mi, wcale tak nie jest! Charakter Cathy sprawia, że oglądamy zmiany w jej życiu z rosnącą ciekawością, a doskonała plejada bohaterów drugoplanowych sprawia, że całość nabiera głębi i widzimy złożoność tej sytuacji, a nie tylko perspektywę głównej bohaterki. Poniżej nie znajdziecie trailera, bo uważam, że trailery psują całą zabawę. Za to zobaczcie czołówkę serialu, bo jest mistrzowska i do tej pory mam ciarki, gdy ją oglądam, bo niesamowicie oddaje klimat serialu.

Master of None

Obejrzałam ten serial, gdyż polecił mi go wybitny znawca seriali, kolega z byłej pracy- Sławomir. I pewnie gdyby nie to polecenie, to bym serialu nigdy nie obejrzała, bo pamiętałam Aziza Ansariego z „Parks and recreation” (świetnego serialu, polecam!) i nie przypadł mi tam specjalnie do gustu. Również pierwszy odcinek „Master of None” nie był moim ulubionym, ale cieszę się że dałam mu szansę. Serial jest autorską produkcją Ansariego, opartą o jego życiowe doświadczenia, więc jest tam mowa o złożonej tożsamości, budowaniu kariery komika i aktora, życiu w Nowym Jorku i poszukiwaniu miłości.

Cały pierwszy sezon jest wspaniały, ale serial staje się prawdziwą perłą w sezonie drugim, który jest absolutnym mistrzostwem. Pierwszy sezon toczy się w Nowym Jorku i dotyczy relacji Aziza z bliskimi, natomiast drugi rozpoczyna się odcinkiem, który dzieje się we Włoszech i zaskakuje formą (czarno-białe zdjęcia!) i licznymi nawiązaniami do klasycznego włoskiego kina. Pozostałe odcinki trzymają poziom tego niezwykłego porządku, a cały serial jest idealnie zbalansowany między świetnie opisaną niezręcznością w relacjach z bliskimi, a ciepłem tychże. Dajcie szansę „Master of None”, na pewno nie będziecie rozczarowani! A jeśli ja Was nie przekonałam, to może ekipa Jakbyniepaczec da radę:

Crazy Ex-girlfriend

Ten serial to efekt poleceń Szymona (widzę, że koledzy z byłej pracy nadal mają duży wpływ na moje życie kulturalne 😉 ) Dzięki bogom nie wiedziałam od początku, że każdy odcinek serialu zawiera 2-3 piosenki, bo odrzuciłabym go na wstępie, bo musicale są na 4 miejscu listy rzeczy, których chronicznie nie cierpię (tuż po maratonach miejskich, szczypawkach i czekaniu na rzeczy, osoby i zdarzenia). Na szczęście okazało się, że piosenki w Crazy Ex są genialne! Nie dość, że teksty idealnie komentują akcję (i zawierają ogromną dawkę czarnego humoru), to jeszcze są pomyślane tak, że każda z nich jest parodią lub nawiązaniem do różnych gatunków muzycznych (od klasycznych utworów musicalowych, przez Bollywood, aż po rap battle). Majstersztyk!

A o czym w ogóle jest ten serial? O młodej prawiczce Rebecce Bunch, która odnosi sukcesy w kancelarii w Nowym Jorku, ale nie jest szczęśliwa. Przypadkowo spotyka na ulicy Josha- swoją wakacyjną miłość i pod wpływem impulsu postanawia przenieść się do jego rodzinnej miejscowości, którą jest West Covina w Californii. Główna bohaterka kieruje się motywacjami, które trudno było mi na początku zrozumieć, ale z czasem wszystko układa się w całość (która niestety jest bardziej dramatyczna, niż komediowa). Serial jest szalenie wciągający, intrygi złożone, humor najczarniejszy, a sytuacje przedstawione w serialu są przedstawione realistycznie, aż do zgrzytu zębów i ciarek zażenowania. No i te piosenki!

Better Things

Dlaczego polecam serial o macierzyństwie, chociaż to potencjalnie fatalny temat na serial? Bo okazuje się, że można pokazać je w świeży, prawdziwy i szalenie zabawny sposób. „Better things” opowiada o codziennym życiu Sam Fox- aktorki i samotnej matki trójki dziewcząt, która stara się godzić życie zawodowe z prywatnym i przy okazji nie zwariować.

Sam to kobieta z krwi i kości, która ma bardzo specyficzny i dość trudny w codziennym życiu charakter. Ale z drugiej strony nikogo nie udaje, jest naturalna, kocha swoje córki i nie stara się ich ograniczać. Zresztą cały serial to plejada kobiecych postaci, które mają różne osobowości, zainteresowania, wiek i sposób bycia.

Tym razem zapraszam Was do obejrzenia trailera, bo jednak nie psuje on zabawy, a idealnie oddaje klimat serialu:

United States of Tara

Zastanawialiście się jak by wyglądało Wasze życie, gdybyście mogli czasami zmienić swoją osobowość? Brzmi intrygująco, jednak Tara Gregson, główna bohaterka serialu „United States of Tara” przekonuje się, że taka możliwość bardzo komplikuje rzeczywistość. Tara choruje na dysocjacyjne zaburzenie tożsamości, co oznacza że pod wpływem stresu zmienia się w jedną z kilku osobowości: Alice- stereotypową panią domu z lat 60-tych, T- szesnastolatkę, która flitruje z każdym napotkanym mężczyzną, Bucka- weterana z Wietnamu, który uwielbia pić piwo lub inne (nie mniej ciekawe), które ujawniają się dopiero później.

Tara nie pamięta, co robiła, gdy panowanie nad nią przejęła któraś z osobowości, więc doświadcza permanentnego braku kontroli nad swoim życiem. Jednocześnie obserwujemy, jak z tym wszystkim radzi sobie rodzina Tary: mąż Max, dzieci: Kate i Marshall, a także siostra Charmaine.

Co jeszcze?

Lista nie byłaby pełna, gdybym nie dodała do niej „Grace and Frankie” i „Bojack Horseman”, ale o tych dwóch serialach napisałam we wpisie 5 nietypowych seriali na Netflixie, które warto obejrzeć, do którego odsyłam Was po więcej. Powyższa lista jest subiektywna (starałam się wybrać te tytuły, za które mogę ręczyć własnymi kończynami), jednak nie jest zamknięta, więc jeśli chcecie polecić mi i innym dobry komediodramat- czekam na Was w komentarzach!

Te teksty też są ciekawe, sprawdź: