Książki, które czytam w tramwaju || Stasiuk, Kowalewski, Stuhr

najciekawsze biografie_zachwyty i narzekania

Ten wpis rozpoczyna nową serię na blogu, która będzie poświęcona literaturze i moich relacjach z tą dziedziną kultury. Relacje te zacieśniają się zwłaszcza w godzinach 7:20- 7:50 i 16:20- 16:50 od poniedziałku do piątku, bo wtedy spędzam czas na miłej lekturze w krakowskich tramwajach. Wrzesień był dla mnie czasem męskiej literatury, zwłaszcza tej biograficznej. Trochę wyszło tak przypadkiem, a trochę pomyślałam, że czytanie tematyczne ma pewne uroki. Jakie? O tym już niedługo na blogu, a tymczasem zobaczcie, jakie książki przeczytałam we wrześniu i dlaczego je polecam (bo polecam!).

Życie to jednak strata jest, Andrzej Stasiuk, Dorota Wodecka, Wydawnictwo Czarne

Do Stasiuka bardzo zraziłam się po jednym ze spotkań autorskich. Pan Andrzej plótł wtedy straszne kocopały, a że nikt go na żywo nie redagował, to ciężko było tego słuchać. Widać było, że nie lubi wydarzeń publicznych (otwarcie zresztą o tym wspomniał) i że nie bardzo chce tam być. Dopiero, gdy temat zszedł na lamy, udało się to spotkanie jakoś uratować. Po książkę jednak sięgnęłam, bo uznałam, że warto dać autorowi „Wschodu” jeszcze jedną szansę. Nie zawiodłam się!

Rozmowy z Dorotą Wodecką odbywały się cyklicznie, więc widzimy zmiany w życiu pana Andrzeja. Wracamy do tych samych tematów po upływie czasu, co pozwala nam spojrzeć na nie świeżym okiem. Stasiuk jest bezpośredni, czasami bezczelny, czasami znowu plecie. Często wypowiada myśli genialne, trafiające w punkt i dające wiele do myślenia. Często jest bardzo zabawny, równie często jego poczucie humoru jest czarne jak noc w Bieszczadach.  Widać, że autor stara się być bardzo zdroworozsądkowy, figura mężczyzny jest dla niego szalenie ważna i stara się według niej postępować w życiu. A jednocześnie mamy tam masę wzruszeń i inspiracji. Warto sięgnąć po tę książkę, poczytać ją w tramwaju i nawet przejechać swój przystanek.

książki do czytania w tramwaju_stasiuk
Andrzej Stasiuk w towarzystwie smoków, Marii Skłodowskiej- Curie i Alberta Einsteina. To byłoby ciekawe spotkanie.

Taka zabawna historia, Krzysztof Kowalewski, Juliusz Ćwieluch, Wydawnictwo Wielka Litera

Bardzo dawno nie zostałam aż tak zaskoczona przez książkę. Pana Krzysztofa Kowalewskiego kojarzyłam głównie z roli radiowego Pana Sułka. Mam wrażenie, że to jeden z tych aktorów, których każdy skądś zna, ale niewiele osób może wskazać skąd dokładnie. Myślałam, że książka będzie zbiorem miłych, acz niezbyt zaskakujących anegdot, tymczasem książka jest petardą! Pan Krzysztof ma fantastyczne poczucie humoru i niepodrabialne, ironiczne podejście do życia. Do tego żywą inteligencję, umiejętność opowiadania historii i bezceremonialną szczerość. W tym ostatnim celował też prowadzący wywiad Juliusz Ćwieluch. Na początku jego pytania wydawały mi się bardzo odważne, wręcz bezczelne, i irytował mnie ten (moim zdaniem) brak szacunku do rozmówcy. Tymczasem im dalej w książkę, tym bardziej okazywało się, że jest ona po prostu zapisem trudnej, szczerej do bólu, życzliwej rozmowy między dwoma (jednak obcymi) ludźmi. Pan Juliusz był świetnie przygotowany do rozmowy, widać było, że wykonał najpierw trudną pracę zbierania materiału na temat swojego rozmówcy. Zaś na bezpośredniość mógł sobie pozwolić ze względu na charakter Pana Krzysztofa, który raczej nie zniósłby pochwalnego tonu i gładkich słówek.

Książka uderza od samego początku, rozmowa ma charakter chronologiczny i rozpoczynamy od trudnego dzieciństwa pana Krzysztofa. Jest tam mowa o Holokauście, złożonej tożsamości polsko- żydowskiej, pogromie kieleckim, pierwszych miłościach, trudnościach szkolnych i skomplikowanych więzach rodzinnych. Historia życia pana Krzysztofa jest fascynująca, przez jego życiorys przewija się stale wielka historia. Bardzo ciekawie było spojrzeć na świat polskiego filmu i teatru jego oczami.

książki do czytania w tramwaju_kowalewski
Herbata lipowa wspomaga czytelnictwo w Polsce.

Tak sobie myślę…, Jerzy Stuhr, Wydawnictwo Literackie

Pan Jerzy Stuhr to człowiek, którego znają chyba wszyscy. Jak nie z filmów, to z teatru, jak nie z teatru, to z telewizji, a jak nie z telewizji, to ze Shreka. Bardzo wszechstronny, zdolny (aktorsko i reżysersko), charakterystyczny, a do tego serdeczny, ciepły i inteligentny. „Tak sobie myślę…” to jego prywatne notatki, które w pewnym momencie przeistaczają się w bardziej formalne bo autor już wie, że powstanie z nich książka. Nie traci przez to wiarygodności, ale jednak pierwsza część książki była dla mnie ciekawsze, bardziej osobista.

Pan Jerzy spisuje swoje myśli w szpitalach, w trakcie walki z chorobą nowotworową. Nie skupia się na niej, a jednak jest ona stale obecna, jak zły cień. Na pierwszym planie zaś rodzina, przyjaciele, opowieści o studentach, relacje z przeczytanych lektur i obejrzanych filmów i imprez. Pan Jerzy jest jednocześnie skromny i bardzo świadomy swojej wartości, spragniony uznania. Jest to niezwykle szczere, bo przecież aby być artystą, trzeba być nieco próżnym. Autor wyraźnie podkreśla etos pracy aktora, sporo też pisze o niesnaskach w branży i o trudnościach w finansowaniu swoich projektów. W książce znajdziemy też tematy polityczne, chociaż autor kryguje się i stara pisać o tym niewiele. Wielka szkoda, bo uważam, że zaangażowanie osób publicznych w sprawy społeczno- polityczne jest potrzebne i ważne.

Poprzez swoje zapiski Jerzy Stuhr staje się nam jeszcze bliższy, a jego życiorys pełniejszy. Uderza zwłaszcza rodzinność pana Jerzego i czułe tony, w które wpada, gdy pisze o swoich najbliższych. Cieszyło mnie też poczucie humoru, które jest przecież oznaką inteligencji, a którego jest w książce wiele. Warto sięgnąć po tę książkę, zwłaszcza w trudniejszych momentach życia.

książki do czytania w tramwaju
Pan Jerzy patrzy inteligentnie.

A Ty co ostatnio czytasz w tramwaju?

  • Zaciekawiła mnie biografia Krzysztofa Kowalewskiego, którego kojarzę z rolami komediowymi. Jak ktoś po traumatycznych przeżyciach ma w sobie tyle optymizmu życiowego i dystans do siebie.

    • Też mnie to zastanawiało, ale wydaje mi się, że jest dokładnie odwrotnie. Dzięki temu, że Pan Krzysztof ma optymizm i dystans, to mógł te wszystkie rzeczy przeżyć i przetrwać.

  • Bardzo lubię poczucie humoru Jerzego Stuhra i bardzo chętnie sięgnęłabym po tę lekturę.

    • Joanna Antonik

      Polecam serdecznie, bardzo bardzo ciepła książka. Krzepi, jak cukier 🙂