Jak zwiedzać obce miasta? 9 sposobów na udany wyjazd

Są wyjazdy, które planujemy latami i takie, które zaczynają się od spontanicznego zakupu biletów lotniczych w promocyjnej cenie. Nawet jeśli masz tylko jeden dzień na zaplanowanie wyjazdu, to warto zapoznać się z poniższymi złotymi radami, zdobytymi w trudzie i znoju przez autorkę, żeby nie powtarzać jej błędów (cóż, mądra Polka po szkodzie) i od razu wiedzieć jak zwiedzać obce miasta. Przed Wami 9 sposobów na udany wyjazd, bierzcie i jedźcie z tego wszyscy!

#1 Pogódź się z tym, że nie zobaczysz wszystkiego

Pierwsza i najważniejsza rzecz: im szybciej pozbędziesz się złudzenia, że musisz odhaczyć wszystkie najważniejsze i najbardziej znane miejsca, tym mniej frustracji czeka Cię po drodze. Nawet mieszkając w danym miejscu przez 5 lat, nie jesteś w stanie być wszędzie i zobaczyć wszystkiego. A dodatkowo zwiedzanie polką-galopką typowo turystycznych miejsc może przysporzyć Ci bólu głowy i pełnoobjawowego gawiedziowstrętu. Nie warto, serio.

#2 Ściągnij mapę offline. Albo bądź prawdziwym hipsterem i zabierz ze sobą podręczny, papierowy plan miasta

Super jest stworzyć mapę, na której umieścimy wszystkie miejsca, które chcemy odwiedzić, oznaczymy je kolorami i połączymy trasami spacerowymi. Niestety cały nasz wysiłek może trafić (nomen- omen) szlak, jeśli na miejscu nie będziemy mieć dostępu do Internetu. Lepiej wcześniej ściągnąć mapę offline i tam zaznaczyć wszystkie ciekawe punkty, lub spróbować znaleźć aplikację dedykowaną danemu miastu (regionowi), która będzie działała również offline. Najpopularniejsze uniwersalne mapy offline to: Maps.Me, Triposo, TripAdvisor, Galileo Offline Map. Ich porównanie możesz znaleźć tu. Również Google Maps ma wersję offline, jednak spersonalizowane mapy są dostępne tylko online. Shame on you Google! Jeśli jednak masz już stworzoną własną mapę Google, to możesz ją wyeksportować do formatu KML i zaimportować np. w Maps.Me. Szczegóły tego procederu znajdziesz tutaj.

#3 Zaplanuj szlak kawowy

Czy w Waszych żyłach również płynie kawa zamiast krwi? Jeśli tak, to na pewno będziecie chcieli wypić dobrą kawę również w czasie urlopu. Wiadomo, że na hotelowo/ hostelową kofeinę (w większości przypadków) nie ma co liczyć, więc najlepiej zaplanuj szlak kawowy jeszcze w domu. Idealnym sposobem na realizację tego celu jest odwiedzenie fejsbukowej grupy „Krakowska Kooperatywa Kawowa”, gdzie w zakładce PLIKI znajdziemy dokument „Kawowa mapa”. Jest to rzetelny spis miejsc wartych odwiedzenia i spożycia w nich czarnego napoju, który daje siłę. Najlepiej opracowane są polskie miasta, ale jest też sporo zagranicznych miejscówek. Lokale są opisane pod względem jakości kawy, ale też klimatu lokalu i jakości obsługi. Można też dodawać swoje sprawdzone kawiarnie i dzielić się kawową wiedzą z bliźnimi, co jest szczytnym i chwalebnym zachowaniem.

#4 Wykorzystaj Instagram

to w końcu najlepsze miejsce do utrwalania pięknych wspomnień, więc warto poszukać tam inspiracji do zwiedzania. Ja używam Instagramu na trzy podróżnicze sposoby:

  1. Wpisuję w wyszukiwarkę hashtagów nazwę miasta w lokalnym języku, zamiast po polsku lub angielsku (np. Praha, zamiast Praga albo Prague) i scrolluję w poszukiwaniu ciekawych miejsc. Często zdjęcie ma zaznaczoną dokładną lokalizację i wtedy można poszukać innych zdjęć zrobionych w tym miejscu. Jeśli miejsce Wam odpowiada- dodajcie je na mapę i odwiedzacie przy najbliższej okazji.
  2. Drugi sposób również polega na wyszukiwaniu tagów, również w języku danego kraju, jednak tym razem szukamy spraw bardziej ogólnych, np. kawa, spokój, wieczór, muzyka, natura, impreza, zamek, jezioro, nazwa charakterystycznej potrawy/trunku- w zależności od tego, co chcielibyśmy akurat zwiedzić i czego doświadczyć. Później sprawdzamy lokalizację i jeśli nasze serduszko mocniej zabiło, wrzucamy na mapę. Ta strategia sprawdza się świetnie zwłaszcza w niewielkich krajach, albo w przypadku, gdy możemy też zwiedzać różne miasta.
  3. Trzeci sposób jest dość oczywisty, jest to po prostu użycie wyszukiwarki miejsc i wpisanie interesującego nas miasta. Dalsza procedura, jak wyżej.

Nie zapomnij zrobić własnych, wspaniałych zdjęć, odpowiednio ich otagować i wrzucić na Insta. W ten sposób dorzucasz swoją cegiełkę dla innych podróżników.

#5 Pogadaj ze znajomymi, którzy już tam byli

Wśród moich znajomych są osoby, które:

  • przynajmniej raz w miesiącu są we Lwowie, raz roku w Pradze, a raz na 2 lata w Rzymie
  • wyjeżdżały na studia albo do pracy do krajów takich jak Szwecja, Ukraina, Włochy, Czechy, Izrael, Egipt, Wielka Brytania, Francja i często nadal tam mieszkają
  • są fanatykami tanich podróży, zjeździły tak pół świata i piszą o tym blogi
  • planowały bardzo długo daleką podróż i w końcu udały się do Stanów, Tajlandii, Islandii, Meksyku, Australii i RPA

Jeśli rozejrzysz się uważnie wśród swoich znajomych (wersja współczesna: napiszesz post na FB), to na pewno dostaniesz bardzo dużo porad odnośnie miejsca, do którego się wybierasz. Jeśli komunikacja nie jest Twoją najmocniejszą stroną, to zawsze możesz przejrzeć ich albumy ze zdjęciami, które umieścili w mediach społecznościowych i tam poszukać inspiracji. Ale zawsze warto zapytać, w końcu postawisz ich w roli eksperta, a oni zapewne chętnie podzielą się wiedzą i doświadczeniem.

#6 Napisz do lokalsów

Jeśli nikt z Twoich znajomych nie był w miejscu, do którego się wybierasz, zawsze możesz zasięgnąć opinii aktualnych autochtonów. Wystarczy zalogować się na portalu Couchsurfing.com, który oprócz oferowania darmowych noclegów, jest również świetnym miejscem do wymiany informacji i opinii na temat różnych miejsc. Można też znaleźć tam osoby, które za darmo oprowadzą Cię po swoim mieście, albo przynajmniej udzielą kilku cennych praktycznych informacji, które samodzielnie bardzo ciężko znaleźć. Kto pyta, nie błądzi!

#7 Sprawdź, co piszą na blogach (i opowiadają we vlogach)

O podróżach po Polsce piszą Tasteaway, o wschodnich rubieżach Europy Biegun Wschodni, o wszystkim w super stylu piszą Wędrowne Motyle i Podróżniccy, a o tanim podróżowaniu Paragon z podróży. Można też obejrzeć vlogi Gonciarza o Japonii, Korei Południowej, Chinach i ostatnio Grenlandii albo Mammamija, najpiękniejszy vlog podróżniczy, jaki znajdziecie- m.in o Australii, Nowej Zelandii i Islandii. A wyżej wymienione stanowią jedynie odsetek polskiej (i promil zagranicznej) blogosfery, która dotyczy podróżowania.

#8 Posłuchaj muzyki z tego rejonu świata

Nie ma lepszego sposobu na wczucie się w klimat nowego kraju, niż posłuchanie tamtejszej muzyki. Dobrym sposobem jest ułożenie własnej, wyjazdowej playlisty. Wczujesz się w klimat dużo wcześniej, a już po wyjeździe łatwo przywołasz wspomnienia- wystarczy włączyć odpowiednią piosenkę.

Możesz użyć Radiooooo– geograficzno-czasowej maszyny i przenieść się do wybranego kraju, do wybranej dekady (od 1900 do współczesności) i rodzaju muzyki (do wyboru: wolna, szybka i dziwna). Możesz też zerknąć na muzyczną mapę „Sounds of Spotify” przygotowaną przez społeczność portalu. Znajdziesz tam najchętniej słuchane kawałki w danym mieście, w grę wchodzą jedynie lokalni- krajowi artyści, inaczej wszędzie mielibyśmy tę samą Bijons i Dżastina. Moim ulubionym faworytem jest zaś portal Beehy.pe, który prezentuje współczesnych, świetnych artystów i artystki z prawie wszystkich krajów świata. Króluje tam głównie alternatywna muzyka, z domieszkami lokalnych kolorytów, bardzo współczesna, na dobrym poziomie. Polecam jako źródło inspiracji i możliwość wyjścia poza własne horyzonty muzyczne, a przy okazji bez konieczności słuchania przypadkowej, tandetnej muzyki.

#9 Zapomnij o tym wszystkim i po prostu się trochę zgub

Pochodź po ulicach bez celu, idź tam gdzie podpowiada Ci intuicja. Postaraj się dostrzegać szczegóły, patrz na ludzi, obserwuj otoczenie. Zajrzyj na podwórko, jeśli brama jest akurat uchylona, jeśli usłyszysz muzykę graną na żywo- idź tam koniecznie, w 99% przypadków będzie to fantastyczna przygoda. Usiądź na murku, albo na ławce w parku. Zostań w punkcie widokowym dłużej, niż 5 sekund na obowiązkowe zdjęcie i po prostu popatrz na miasto. Przestań się na chwilę spieszyć i po prostu pobądź w nowym miejscu. Zapewniam, że będzie warto i że właśnie tak rodzą się najlepsze wspomnienia!

A jakie są Twoje sposoby na udany wyjazd? Napisz w komentarzu!

  • Dominika

    Bardzo mi się podoba ujęcie tematu 🙂 Z wszystkimi punktami zgadzam się w zupełności. A już szczególnie z pierwszym. Dokładnie dwa dni temu doszłam do tego wniosku, ale wciąż nie mogę się z tym pogodzić.
    Co do kawy… cóż… mój mąż nie czuję takiej potrzeby, zobaczymy co z tym będzie 🙂
    Post sobie zapisuję i zajrzę jeszcze raz w wolnej chwili 🙂

    • Ja już dawno miałam takie poczucie, ale jednak często starałam się gonić, bo nowe miasto i jak to nie byłam miejscu X Z i Y. Ale ostatnio byłam na chillowym wyjeździe do Pragi i bardzo starałam się nie spieszyć, pójść na kawę i do kina i ogólnie miło spędzić czas. Najbardziej moje podejście zderzyło się ze standardową wersją turystyczną przy punkcie widokowym w Letna Park.Ludzie dosłownie przebiegali przez ten punkt, zatrzymując się na 3 sekundy: by popatrzeć, zrobić zdjęcie widoku i zrobić zdjęcie sobie na tle widoku. A było tak pięknie! Siedziałam tam chyba z pół godziny i nie żałuję ani sekundy 🙂

  • Świetnie napisane. Sam zaczynam często od wpisania w „wujka” Google tekstu w stylu: Co można zobaczyć w (i tutaj konkretne miasto)? Ciekawą opcją jest także spontan na miejscu, czyli zwiedzanie bez jakiejkolwiek formy rozpoznania terenu. 😉

    • Spontan jest bardzo super! Chociaż ja łapię się na tym, że jestem spontaniczna, odkrywam super miejsca, a kiedy jestem następnym razem w tym mieście, to już mi się „nie chce” być spontaniczną, bo automatycznie mam ochotę iść do tych miejsc, które już znam 😉 Chociaż ostatnio to przełamałam i było świetnie!

  • Justpoint Ofview

    My zazwyczaj „gubimy się” i znajdujemy ciekawe miejscówki 🙂

    • Gubienie się jest najlepsze 🙂

  • Bardzo praktyczne rady. Mapę offline zawsze mamy przy sobie. Wystarczy wcześniej załadować google maps i już internet nie jest nam potrzebny. Kawy na szczęście nie pijam więc odpada mi szukanie kawiarni. Przeważnie siadamy tam gdzie nam się podoba lub wtedy kiedy padamy ze zmęczenia. A często padamy bo uwielbiamy zobaczyć jak najwięcej. Przy okazji często się gubimy. Znajomych o atrakcje już przestałam pytać. Będąc w Londynie i chcąc się czegoś dowiedzieć od mieszkających tam Polaków usłyszałam, że ja w jeden dzień zobaczyłam więcej miasta niż oni przez kilka lat. To ja już wolę przewodniki 🙂

    • Och, jest tyle rzeczy w Twoim komentarzu, do których chcę się odnieść, ale muszę zacząć od najważniejszej JAK TO NIE PIJESZ KAWY? 🙂 A tak serio, to też spotkałam się z syndromem „zasiedzenia”, kiedy przyjezdni patrzą na miasto świeżym spojrzeniem, a mieszkańcy nie zwracają uwagi na wiele rzeczy. To o czym piszesz brzmi, jak ekstremalna ignorancja, ale tak sobie myślę, że takie codzienne spojrzenie też może być ciekawe. Np. wiedza, gdzie kupić najlepsze bułki na śniadanie, albo w którym parku milej się siedzi, niż w innych. Natomiast całkowity brak zainteresowania przestrzenią wokół siebie jest najgorszy.

  • Pingback: Co warto zwiedzić w Pradze- subiektywny przewodnik | Zachwyty i narzekania()