Jestem ze wsi. I co z tego?

zachwyty i narzekania_jestem ze wsi

Czy zdarza Ci się mówić: „Ale wieśniak”, „co za burak”, „ale wiocha”? Nawet jeśli nie, to na pewno słyszeliście takie sformułowania nieraz. A ile razy słyszeliście „Jestem ze wsi”? Dlaczego tak wielu ludzi wytyka innym wiejskie pochodzenie i traktuje to jako obelgę? I dlaczego nadal tyle osób wstydzi się wiejskiego pochodzenia?

Co za buractwo!

Osobiście przytyk do wiejskiego pochodzenia usłyszałam jedynie dwa razy, oba w Krakowie, oba z ust niekulturalnych, zacietrzewionych i wulgarnych starszych osób, krakusów z dziada, pradziada. Podejrzewam, że te osoby wiedzą o swoim mieście o wiele mniej niż ja, a na pewno są mniej zaangażowane w jego działanie i rozwój. A jednak jakaś niezrozumiała dla mnie siła kazała im wytknąć mi wiejskie pochodzenie. Oczywiście obie te osoby sugerowały, że pochodzenie ze wsi jest tożsame z brakiem wychowania, brudem i bezczelnością. Może i czasem (za rzadko!) bywam bezczelna, ale staram się dbać o higienę, a rodzice wychowali mnie dobrze.

Jestem ze wsi. Ty prawdopodobnie też.

Przed II wojną światową 70% polskiego społeczeństwa stanowiła ludność wiejska i rolnicza, zaś szlachta i ziemianie 0,3%. Jak widać wszyscy, albo znaczna większość z nas ma korzenie chłopskie. W 2015 roku na wsi mieszkało 39.7 % wszystkich mieszkańców i mieszkanek Polski. W statystykach nie widać wielkiego exodusu ze wsi do miast, wręcz przeciwnie- pojawia się tendencja powrotu na wieś, widoczne jest to zwłaszcza w przypadku młodych rodzin. Powody są zapewne różne, ale nie zmienia to faktu, że prawie połowa z nas mieszka na wsi. Czy jest to ta gorsza połowa?

Chłop ze wsi wyjdzie, ale wieś z chłopa nigdy

Ale przecież nie jest tak, że pochodzenie nie ma znaczenia. Wychowanie na wsi sprawiło, że jestem samodzielna (większość czasu spędzałam z rówieśnikami, bez dorosłych), umiem rozpalić ognisko i tak naprawdę uspokajam się jedynie na łonie przyrody. Oprócz tego cenię sobie prywatność (bo nie lubię wiejskiego „wszystko-wiedzenia”) i nadal niezbyt dobrze radzę sobie w tłumach osób, które w mieście spotyka się częściej, niż na wsi. Być może nie miałam możliwości korzystać z instytucji kultury tak często, jak moi miejscy rówieśnicy, ale zawsze czytałam bardzo dużo książek i zdobyłam wyższe wykształcenie. Bez kompleksów. Może nie jeździłam tramwajem w wieku 3 lat, ale od dzieciństwa spędzałam dużo czasu w ogrodzie, na polach, łąkach, na drzewach i w lesie, a nie na wybetonowanych parkowych alejkach. Może i sąsiedzi chcieli wiedzieć o mnie wszystko, ale przynajmniej sąsiadka z góry nie zalewała mi mieszkania.

Jak widać pochodzenie wiejskie nie jest czymś strasznym i najgorszym na świecie. Polska wieś nie wygląda już jak z „Chłopów” Reymonta, ale wciąż podejście niektórych ludzi do tematu, jest jak orka wzdłuż poziomic- głupie.

  • Ja również pochodzę ze wsi i nie wstydzę się tego. Mieszkając w Mieście Królów Polskich ponad 5 lat, nie spotkałem się z żadną dezaprobatą, że jestem ze wsi. Może dlatego, że trzymam się z ludźmi, którzy tak samo jak ja są od lat w tym mieście lub mieszkają tu od urodzenia, ale nie wstydzą się mówić „weźże” i zachowywać… po prostu naturalnie. Czasem to czepianie się, że jesteś ze wsi jest dla niektórych taką podporą by „dowalić komuś”. Niestety jak miało to miejsce w Twoich przypadku, nawet ludzie starsi tak robią.
    Obecna polska wieś nie jest taka jak kiedyś. A szkoda… Dziś nawet w mniejszej wsi, dzieci wolą bawić się smartphonami, grać na komputerze czy godzinami oglądać YouTube. Starsze pokolenie mojej rodziny, które zostało na wsi ciągle powtarza mi, że wieś jakby wymarła. Nie słychać dzieci, a na polu (tak nie na dworzu ;)) żywej duszy nie zastaniesz.
    Cóż… pewnie jesteśmy ostatnim pokoleniem, które spotykało się pod gruszą lub za starą kuźnią, by coś „skombinować” razem. Ostatnim pokoleniem, które wie że sąsiadce trzeba zawsze powiedzieć „Dzień dobry”, a od sąsiada za pomoc przy żniwach dostanie się kasę, która pomaga zdobyć ulubioną kasetę z zespołem, który kochamy. Hmm czas biegnie do przodu. Chociaż technologicznie to na duży plus, to obyczajowo bywa z tym różnie. Pozdrawiam 🙂

    • Hej 🙂 No właśnie ja spotkałam się z taką reakcją wyłącznie ze strony starszych osób, młodsi chyba już nie mają tego problemu- tak bym chciała to interpretować 🙂 Rozwoju technologicznego nie zatrzymasz, ale myślę sobie, że wcale nie jest aż tak źle jak mówisz. Mam wrażenie, że ogólnie staliśmy się mniej spontaniczni, kiedyś np. sąsiedzi częściej się odwiedzali tak po prostu, bez zapowiadania się i umawiania.