Jestem zmęczona. Ty też?

Nie wiem jak Ty, ale ja czuję się koszmarnie zmęczona. Fizycznie i psychicznie wyczerpana zimą, otaczającym mnie zewsząd smutkiem, bezradnością i brakiem witaminy D. Zmęczenie definiuje się jako “przejściowe zmniejszenie zdolności do pracy spowodowane przez brak rezerw energetycznych”. To by oznaczało, że jednak miałam jakieś rezerwy energetyczne, i że jest to stan przejściowy. Jest to jakoś pocieszające.

Dlaczego jestem zmęczona?

Z coraz większą rezygnacją obserwuję to, co dzieje się w Polsce. I nie tylko od śmierci Pawła Adamowicza, ale też wcześniej. Te bezustanne gierki, podchody, wzajemne obrażanie się. Marnowanie energii swojej i innych w potyczkach politycznych, które w większym rozrachunku nie bardzo mają znaczenie, za to doraźnie potrafią bardzo spaskudzić życie wielu osób. Pęd do coraz lepszych wyników, mityczna produktywność, która ma być rozwiązaniem wszystkich problemów. Bieg coraz dalszy i szybszy, ale nie wiadomo w jakim właściwie celu.

Męczą mnie chwilowe pojednania, po których następuje jeszcze większa eskalacja złości i nienawiści. Męczy mnie ludzka głupota, powtarzanie niesprawdzonych informacji, przeklejanie idiotycznych łańcuszków. Brak mi na to cierpliwości.

Martwią mnie problemy moich bliskich. Ich samotność, zagubienie, lęki. Martwi mnie mój brak motywacji, trudność ze skupieniem się, łatwość bycia niemiłą.

W tym wszystkim bardzo cieszą małe gesty, SMS z dobrym słowem, popołudnie spędzone w miłym towarzystwie, wieczór z książką. Cieszą wspólne, wielkie gesty, jak zbiórka na Facebooku zapełnijmy ostatnią puszkę Pana Prezydenta dla WOŚP, której celem było 1000 zł, a obecnie zebraliśmy ponad  3 miliony 13 milionów!

Jednak mimo tego, że z natury jestem pogodna i raczej dostrzegam w życiu dobre strony, to zimowa aura pokonuje mnie z roku na rok coraz bardziej. Poczucie beznadziejności wchodzi pod skórę, a ja wchodzę pod kołdrę i mam ochotę nigdy spod niej nie wyjść. Trochę wiedziałam, że tak będzie, dlatego zaplanowałam krótki urlop w lutym, w Atenach. Okazało się, że cholerstwo zimy dopadło mnie w tym toku wcześniej.

Też tak masz? Podziel się w komentarzu, przecież gorzej już chyba nie będzie. A może masz na to wszystko jakąś dobrą radę? Pytam, rzecz jasna, dla koleżanki.