Kiedy ostatni raz zrobiłaś coś po raz pierwszy? Podsumowanie 2018, plany na 2019

Dzisiaj przyszedł czas na trochę prywaty, bo w końcu po to mam ten blog, by na nim pisać, co mi przyjdzie do głowy, prawda? Prawda! Zapraszam Was więc w podróż po moim 2018 roku, ale żeby nie było tak straszliwie nudno, to dzisiaj opowiem Wam tylko o tych rzeczach, które w 2018 roku zrobiłam po raz pierwszy 🙂

1# Adopcja psa

To decyzja, która chodziła za mną i Markiem już długo, ale równie długo nie mogliśmy się zdecydować na konkretnego psiaka. Na szczęście warto było poczekać, bo kiedy na profilu u Moniki pojawił się Jetro, od razu wiedziałam że to nasz pies. Wprawdzie nie polecam spontanicznych decyzji zabierania od razu zwierzaka do domu 😉 ale i tak uważam, że było warto. Koty nadal są na nas trochę obrażone i jeszcze upłynie trochę wody, nim go w pełni zaakceptują, ale szczerze wierzę, że taki dzień nadejdzie. Życie z psem nie zawsze jest kolorowe, ale najważniejsze jest to, że Jetro w końcu znalazł dom, w którym jest kochany i może czuć się bezpiecznie, a ja w końcu mam skuteczny budzik – bo nic nie działa tak dobrze, jak psie chuchnięcie w twarz. Polecam 10/10.

2# Tatuaż

O tatuażu myślałam długo, ale nie znalazłam wzoru, który by mi całkowicie odpowiadał. Na szczęście pracuję ze świetnymi ludźmi i po tym, jak znajomy fotograf Mateusz powiedział mi, że przecież w jednym tatuażu wcale nie musi się odbijać całe moje doświadczenie życiowe i osobowość, postanowiłam że nie ma co zwlekać.

Tatuaż zaprojektował i wykonał również mój kolega z pracy – Marcin – który po 8 godzinach tworzenia drobnych prac graficznych działa jako tatuażysta w Veź se dziarę. Marcin tworzy piękne projekty, które później profesjonalnie przenosi na skórę. Polecam Wam tego Allegrowicza!

3# Wizyta w Wiedniu

Byłam kiedyś przejazdem w Wiedniu, ale absolutnie nie zdążyłam poznać tego miasta (czasu starczyło tylko na wypicie kawy po wiedeńsku pod katedrą św. Szczepana i przejażdżkę metrem). Tym razem wyjazd do Wiednia był kilkudniowym prezentem urodzinowym dla mojego chłopaka. Nie mieliśmy wielkich planów, po prostu chcieliśmy trochę pochodzić po mieście, zobaczyć kilka sztandarowych atrakcji turystycznych (Schönbrunn!) i spędzić trochę czasu z siostrą Marka, która na stałe mieszka w stolicy Austrii. Udało nam się zobaczyć wiele ciekawych miejsc, moje serce zdobyła zwłaszcza wycieczka na wzgórze Kahlenberg i widok na całe miasto za dnia, a później Leopoldsberg i nocna panorama miasta. Coś wspaniałego! Super miejscówką okazał się też targ Naschmarkt, który polecam wszystkim wielbicielom pchlich targów. Fantastyczne okazało się również Muzeum Żydowskie przy Dorotheergasse, gdzie można zobaczyć stałą wystawę “Our City! Jewish Vienna – Then to Now”, a wisienką na torcie była wycieczka nad Donau Kanal i fotografowanie tamtejszych murali. Wiedeń to super pomysł na majowo/czerwcowy wypad!

4# Rezygnacja z pracy przy Festiwalu Kultury Żydowskiej w Krakowie

Festiwal to instytucja, miejsce i ludzie którzy mnie ukształtowali. Dość powiedzieć, że jestem z FKŻ związana od 2011 roku, najpierw jako wolontariuszka, a od 2014 roku jako członkini zespołu koordynującego wolontariat. Pracy przy Festiwalu zawdzięczam wiele przyjaźni, mnóstwo znajomości, całą tonę doświadczenia, masę wspaniałych wspomnień, dużo sytuacji stresowych i równie dużo dowodów na to, że potrafię sobie z nimi poradzić, zwłaszcza pracując ze świetnym zespołem. Te lata to wspaniałe i niezapomniane doświadczenie, jednak przyszedł czas, by iść dalej. Natomiast jeśli właśnie zastanawiacie się nad rozwojowym wolontariatem – serdecznie polecam Wam Festiwal Kultury Żydowskiej w Krakowie!

5# Korzystanie z czytnika e-booków

Czytnik dostałam w prezencie urodzinowym i od tego czasu praktycznie się z nim nie rozstaję. Nie oznacza to, że zrezygnowałam z książek papierowych, ale jednak czytnik jest bardzo wygodny, praktyczny i sprawia, że czytam więcej. Mam Kindle Paperwhite 3, a jego dodatkowym plusem jest podświetlenie, które sprawia że mogę czytać przy zgaszonym świetle.

6# Nauka pływania

Postanowiłam przełamać swoje lęki przed wodą i udałam się na indywidualne lekcje pływania. Przez brak systematyczności i kłopoty osobiste nie udało mi się osiągnąć pełnego sukcesu, ale i tak jestem dumna, że przełamałam swój naprawdę ogromny lęk i nawet udało mi się zrobić korek (szalona pozycja do góry nogami, bez dotykania dna i krawędzi basenu!). Wszystkim chcącym przełamać swoje wodne lęki polecam naukę u Agnieszki Rajek – jest naprawdę świetną nauczycielką!

7# Samotny wyjazd do Pragi – po nowe!

Jako introwertyczka cenię sobie czas spędzany w pojedynkę. Pragę zaś kocham, odkąd spędziłam tam prawie pół roku na Erasmusie. Postanowiłam połączyć te fakty i wybrać się na samodzielną wyprawę do stolicy Czech. Wprawdzie w 2017 roku również byłam w Pradze w pojedynkę, jednak wtedy skupiłam się głównie na odwiedzaniu miejsc doskonale znanych. Ten wyjazd zaliczam jako debiut, bo skupiłam się prawie wyłącznie na nowych dla mnie miejscach. Nie był to wyjazd łatwy, bo nie dość że byłam chora i trochę bez kasy, to jeszcze miałam niezbyt przyjemne przygody w hostelu. Jednak całościowy bilans jest jak najbardziej na plus: udało mi się zobaczyć nową dla mnie twarz Pragi – m.in. odwiedzić przeciekawe Havlickovy Sady, Certovke – najwęższą ulicę w Pradze, zjeść śniadanie na Strzeleckiej Wyspie i zobaczyć cudowne widoki z Letná Park. Zresztą niewiele jest piękniejszych rzeczy na świecie, niż wiosna w Pradze.

8# Koncert Natalii Przybysz

Cóż to jest za głos! Co to jest za osobowość! Jej piosenek słuchałam w kółko na Spotify, aż w końcu postanowiłam usłyszeć jej głos na żywo. Energia na tym koncercie była niesamowita, teksty trafiały do mnie jeszcze bardziej. Zdecydowanie to był jeden z najlepszych koncertów, na jakich byłam.

9# Zmiana pracy na taką, która naprawdę mnie interesuje

Wprawdzie miałam za sobą całkiem udaną ścieżkę zawodową w obsłudze klienta, jednak to zdecydowanie nie była moja działka. Kontakt z klientem wychodził mi całkiem nieźle, wiele się nauczyłam po drodze, jednak po kilku latach pracy w tej branży byłam totalnie wypalona i sfrustrowana. Wtedy postanowiłam spróbować swoich sił w marketingu, który od dawna mnie interesował, jednak nie miałam w nim zbyt dużo doświadczenia. Mimo to udało mi się znaleźć fajną pracę z fantastycznymi ludźmi i to chyba była najlepsza zmiana pracy, którą do tej pory zrobiłam.

10# Założenie Stowarzyszenia

Inicjatywa “Wielokulturowy Kraków”, którą założyłam pod koniec 2015 roku okazała się na tyle nośna i obiecująca, że razem z 8 wspaniałymi osobami postanowiliśmy przekształcić ją w Stowarzyszenie. To bardzo ciekawe obserwować i uczestniczyć w takim procesie, robić super projekty, edukować siebie i innych o różnorodności kulturowej naszego miasta. To, co robimy możecie zrobić na naszej stronie.

Rzeczy, które planuję zrobić po raz pierwszy w 2019

W 2019 roku mam zamiar kontynuować eksplorowanie nowych obszarów życia. Moje plany są następujące:

1# Wyjazd w lutym, by złapać trochę słońca

Bilety do Aten już kupione, plan przygotowany tylko troszkę – żeby się nie przemęczyć, bo głównym celem jest chill i złapanie słonecznej energii w środku lutowej dupy. Ale jeśli ktoś ma jakieś sugestie miłych miejsc i/lub jedzonka – zapraszam do podzielenia się nimi w komentarzach!

2# Babski wyjazd na Sycylię

Odkąd moja przyjaciółka Mery wróciła z EVS na Sycylii codziennie słyszę o tej włoskiej wyspie. I w końcu przyszedł czas najwyższy, by ją odwiedzić. A planowany babski skład zapowiada się wspaniale, więc już nie mogę się doczekać!

3# Pójście na zajęcia śpiewu i pracy z głosem

Nie śpiewam publicznie odkąd ksiądz proboszcz w mojej rodzinnej parafii uznał na publicznym przesłuchaniu, że nie mam głosu, który nadawałby się do scholi. Być może jest to powód głupi i błahy, ale jednak spowodował u mnie dużą i bardzo niekomfortową blokadę. Chciałabym to przełamać i nie bać się tak po prostu zaśpiewać, zwłaszcza białym głosem. Trzymajcie za mnie kciuki!

4# Pojechać na Mazury

Mazury to jeden z tych rejonów Polski, których jeszcze nie miałam okazji odwiedzić, a jeziora naprawdę kocham. Mam więc nadzieję, że w tym roku zobaczę mazurskie jeziora na żywo i że będzie najpiękniej.

5# Wejść na Babią Górę

No bo kiedyś w końcu trzeba!

Rzeczy, które chciałabym zrobić po raz kolejny i lepiej

Są też takie rzeczy, które warto powtarzać. Jakie?

1# Bardziej regularne i częstsze wpisy na blogu

W 2018 roku opublikowałam na blogu JEDYNIE 12 wpisów. Żeby nie studzić swojego zapału, postanowiłam zawiesić sobie poprzeczkę dość nisko i uroczyście zobowiązuję się do tego, że w 2019 roku będę publikować ok. 2 wpisy miesięcznie, co łącznie da nam 24 wpisy rocznie, a więc podwojenie wyniku z poprzedniego roku. Mam nadzieję, że finalnie wyjdzie więcej, ale no…let’s keep it real.

2# Odwiedzić miejsca, które już dobrze znam

Praga, Gdynia, Lwów, Wrocław, Warszawa – ale zobaczyć w nich nowe miejsca.

3# Spędzać więcej czasu w kinie

Od 2 lat mam kartę Cinema City Unlimited, ale ostatnio nie korzystałam w pełni z jej uroków. Postanawiam to zmienić i chodzić na więcej filmów. Do małych kin także, bo jednak to zupełnie inne doświadczenie.

4# Starać się kończyć książki…

…zamiast rozpoczynać 15 naraz i w malignie kupować następne. Oczywiście nie mam zamiaru kończyć złych książek, ale też bardzo rzadko na takie trafiam, a jednak satysfakcja ze skończonej lektury jest ważna w życiu.

najciekawsze biografie_zachwyty i narzekania

5# Dużo spacerować z psem

Bo to dobre dla psa, dla mnie i dla kotów (bo wreszcie pies wychodzi i mogą sobie spokojnie leżeć na środku pokoju).

To wszystko! Mam nadzieję, że moje nowości z 2018 będą dla Ciebie inspiracją i że wszystkie moje plany na 2019 uda się zrealizować.

A Ty? Co zrobiłaś/eś po raz pierwszy w 2018? Jakie masz plany na 2019? Czekam na wieści w komentarzach 🙂