Strajk nauczycieli i nauczycielek – 10 powodów, by go popierać

Strajk nauczycieli to efekt wieloletnich zaniedbań w obszarze edukacji publicznej, „reformy edukacji”, ciągle zmieniających się wymagań odnośnie zawodów pedagogicznych, a przede wszystkim skandalicznie niskich zarobków nauczycieli i nauczycielek. Do strajku od 8 kwietnia ma przystąpić ponad 90% placówek oświatowych, a protest popiera ponad połowa Polaków i Polek. Również ja zaliczam się do tej grupy, a poniżej znajdziesz moje argumenty. Daj znać w komentarzu, czy się z nimi zgadzasz!

Dlaczego warto poprzeć strajk nauczycieli i nauczycielek?

  1. Zawód nauczyciela to cholernie ważny zawód – w życiu każdej i każdego z nas. Nawet jeśli nie wspominasz swojej edukacji zbyt dobrze, to na pewno udało Ci się trafić na przynajmniej jedną osobę, która ucząc była na właściwym miejscu. To ta osoba, która wymagała odpowiednio dużo, rozumiała odpowiednio wiele i potrafiła rozmawiać z tą burzą hormonów w ciele nastolatków, którą wówczas byliśmy. Jestem pewna, że takich osób mogłoby być więcej, gdyby płace na stanowiskach nauczycielskich były choć odrobinę wyższe. 
  2. Godna płaca to nie przywilej – na bogów! Nie jest tak, że nauczyciele domagają się kosmicznych pieniędzy. Wiadomo, że godne zarobki w Polsce to temat na osobną dyskusję, ale pamiętajmy, że co innego sektor prywatny – choć też regulowany państwowo – a co innego zawody opłacane z budżetu państwa. Lekarki, nauczycielki, policjanci i inne zawody sprawiają, że państwo może w ogóle funkcjonować. A państwu, przynajmniej w teorii, powinno zależeć na tym, by jego obywatele mieli się dobrze, a przecież to zależy w dużej mierze od usług świadczonych właśnie przez przedstawicieli tych zawodów. Więc państwo nie robi nikomu żadnej łaski, że godnie płaci (z naszych podatków) osobom wykonującym robotę należącą do tegoż państwa.
  3. To, że w jakimś zawodzie zarabia się mało, nie jest powodem do dumy – to druga strona medalu, która często dotyka osoby w zawodach opiekuńczych, edukacyjnych i związanych z kulturą. Przekonanie, że można misją i pasją zapłacić rachunki. Fun fuct – nie można. Praca jest po to, by zapewnić nam finanse na życie – to, czy jej wykonywanie sprawia Ci przyjemność to naprawdę zupełnie inna kwestia. Nawet nauczyciele wuefu mają już dość ekwilibrystyki, którą muszą uprawiać, by związać koniec z końcem. Często też spotykam się z opinią, że ktoś kiedyś zarabiał 800 zł miesięcznie i jakoś żył – to nie jest dobry przykład! To jest patologiczny przykład i powinniśmy się wstydzić używając go. Nie potrafię pojąć, jak można aż tak odczuwać syndrom sztokholmski, by się oburzać, że ktoś chce zarabiać więcej – i to wcale nie jakieś gigantyczne kwoty. Wszyscy powinniśmy chcieć, by wszyscy zarabiali więcej. Amen. 
  4. Wśród nauczycieli więcej jest nauczycielek –  statystyki dla wszystkich etapów edukacji to 75% kobiet/25% mężczyzn, ale edukacja przedszkolna to 99% kobiet/1% mężczyzn (dane OECD za 2016r.), a często dzieje się tak, że zawody sfeminizowane łączą się z niższym prestiżem i niskimi zarobkami. Mimo, że bardzo często są wykonywane przez bardzo wykształcone osoby. Pay gap (różnica w zarobkach na tym samym stanowisku, ale w zależności od płci) istnieje i niestety ma się dobrze. To nie są przypadki, to patriarchat. Dlatego popierając postulaty feministycznie nie wyobrażam sobie nie popierać strajku nauczycielek (i nauczycieli)!
  5. Nie każdy może zmienić zawód– często, gdy nauczyciele mówią o niskich zarobkach, słyszą „zmień pracę”. Kolejny fun fact – ktoś i tak musi tę pracę wykonać. Strajk nie dotyczy tego, by osoby X, Y i Z zarabiały więcej. Strajk dotyczy tego, by zawód nauczyciela był bardziej szanowany i by wyrażało się to też poprzez wysokość comiesięcznej wypłaty. Tylko tyle i aż tyle.  
  6. Nauczycielki to jedna z lepiej wykształconych grup zawodowych – system awansu nauczycielskiego jest tak skonstruowany, że wymaga ciągłego dokształcania się. Nauczyciele (każdego szczebla) bardzo często korzystają z różnego rodzaju kursów, szkoleń i studiów, także podyplomowych. Robią to, by uzyskać awans (i podwyżkę), ale też by (kolejny fun fact) uczyć lepiej. Mimo to nauczyciele nie mają zapewnionych zarobków adekwatnych do wykształcenia.
  7. Wokół zawodu nauczyciela krąży wiele stereotypów i nieprawdziwych informacji – kiedy myślimy „nauczyciele” to pewnie pierwsze nasze skojarzenia to 18h pracy w tygodniu i wolne 2 miesiące wakacji. I to wszystko jest prawdą, ale nie pełną. 18 godzin lekcyjnych to pensum, które nauczyciel zatrudniony na etat musi wyrobić i oznacza łączny czas nauczania w klasie. Ale oprócz tego nauczyciele mają mnóstwo pracy z przygotowywaniem lekcji, ocenianiem sprawdzianów, administracją, kontaktem z rodzicami, zebraniami Rady Pedagogicznej i innymi obowiązkami, które są nieodłączną częścią pracy nauczyciela. Wolne ferie i wakacje też można włożyć między bajki, bo nauczyciele w tym czasie dyżurują, prowadzą zajęcia dodatkowe, dopełniają różnych obowiązków formalnych, więc w praktyce tego wolnego czasu jest mniej, niż mogłoby się wydawać. Poza tym specyfika pracy w szkole sprawia, że nie można wziąć urlopu w innym terminie, a czasami nawet wzięcie L4 jest problematyczne, bo trudno znaleźć zastępstwo. 
  8. Czas najwyższy na strajk! Nauczyciele i tak już długo wytrzymali. Jak wiemy zawód nauczyciela nigdy nie był specjalnie intratny, ale wiele osób  przez długi czas godziło się na niskie zarobki. Oszczędzali, zaciągali kredyty, pożyczali pieniądze od najbliższych, brali dodatkowe zlecenia, łączyli kilka etatów. Mówili sobie, że ten zawód to misja, że to praca u podstaw, że ideały są ważne. Kupowały materiały edukacyjne z własnych pieniędzy, dorzucały się do wyjazdów dzieciom, których nie było na nie stać. Wiecie dlaczego? Bo nauczycielki i nauczyciele to często ludzie wrażliwi, dla których liczy się drugi człowiek. To ludzie wykształceni, często humaniści, których nikt nigdy nie uczył palenia opon pod Sejmem, a może właśnie powinien.
  9. Bez mądrych nauczycieli nie ma mądrego społeczeństwa – a jeśli mądrym nauczycielom skończy się cierpliwość do niskich zarobków, to ich miejsce zajmą mniej mądre osoby (co by było fatalne) albo ich miejsca nie zajmie nikt (co trudno nawet sobie wyobrazić, chociaż przecież średnia wieku nauczycieli stale rośnie). Za obniżeniem jakości nauczycieli zatrudnionych w szkołach pójdzie obniżenie jakoś nauczania, a tym samym spadnie jakość życia KAŻDEGO I KAŻDEJ z nas.
  10. Dzięki godnej pensji więcej pasjonatów będzie mogło uczyć w szkołach – zawód nauczyciela jest na tyle trudny i wymagający (opanowanie materiału do nauki, przetworzenie go na sensowne i ciekawe plany zajęć, wymyślanie adekwatnych sprawdzianów, ocenianie tych sprawdzianów, główkowanie nad odpowiednim podejściem wychowawczym, nieustanne bycie miedzy młotem a kowadłem, które popularnie są nazywane dyrektorami szkół i rodzicami, moralne rozterki czy nie oceniło się kogoś zbyt pochopnie i powierzchownie, itepe itede), że godne zarobki na pewno nie staną się główną motywacją do wyboru tego zawodu. Nadal będzie to głównie pasja do nauczania lub miłość do nauczanego przedmiotu, która dzięki sensownym zarobkom będzie mogła być przekazywana dalej.

Tak w skrócie prezentują się powody, dla których popieram strajk nauczycieli i uważam, że Ty też powinieneś/ powinnaś. Jeśli potrzebujesz więcej danych statystycznych i bardziej przekrojowego podejścia, to polecam artykuł Basi Grabowskiej dlaczego Twój nauczyciel strajkuje? | o strajku nauczycieli. A sam przebieg strajku można śledzić na stronie Związku Nauczycielstwa Polskiego.

A Ty co o tym wszystkim myślisz? Popierasz strajk?