Weekendy są OK

Polecam czytać poniższy tekst z piosenką The Velvet Underground- Sunday Morning w tle:

Przez kilka ostatnich lat wolne weekendy były dla mnie niczym Yeti. Wynikało to z niereguralnego trybu pracy (obsługa klienta zawsze na posterunku!), ale też z wielu dodatkowych zajęć, które najczęściej wypadały między piątkiem, a niedzielą. Piąteczek oznaczał dla mnie tylko tyle, że wstyd wieczorem siedzieć na Fejsie, bo presja społeczna każde Ci udawać, że świetnie bawisz się w gronie znajomych, pląsając w stroboskopie i popijając rozcieńczone wodą piwo. Trochę tęskniłam do regularnego trybu życia, ale bardziej gardziłam całym tym gadaniem o nienawidzeniu poniedziałków, czwartkach, które są małymi piątkami i piątuniach, na które czeka się z utęsknieniem.

Jednak od pewnego czasu moja praca stała się bardziej regularna, nie mam zbyt wielu dodatkowych zajęć, skończyłam studia i ogólnie mam więcej czasu na to, żeby czasem pogapić się w niebo. Na początku myślałam, że zwariuję. Że oto nagle moje życie straci sens i cel, że zaprzestanie biegu sprawi, że zniknę. Że powinnam teraz i natychmiast zająć się robieniem ważnych rzeczy.

Tymczasem okazało się, że można nie mieć nic do roboty, że nie musi wisieć nade mną 10 dedlajnów żebym mogła poczuć, że żyję. Że można czytać książkę przez cały dzień, albo obejrzeć 4 odcinki 3 różnych seriali, że można usiąść nad rzeką, że nie trzeba się nigdzie śpieszyć. Że według starodawnych prawideł, sobota może służyć sprzątaniu mieszkania, a niedziela wycieczkom w bliskie, acz nieznane okolice. Nie wiem, czy to starość, czy już drobnomieszczaństwo, ale chce się powiedzieć- chwilo trwaj!

Więc życzę Ci miłego weekendu, niezależnie od tego, czy jesteś w pracy, czy odpoczywasz (bo i tak właśnie teraz tracisz czas w internecie- good job!:)

  • Alicja

    Czasem trzeb po prostu pozwolić sobie odpocząć, odciąć się od codziennych obowiązków i weekend właśnie od tego jest (chociaż czasem wcale taki nie bywa) 😉 Pozdrawiam cieplutko^^